Co... ?!
10 czerwca 2013
Drodzy Użytkownicy Google,
W ostatnim czasie mogły dotrzeć do Was doniesienia prasowe, jakoby firmy internetowe przyłączyły się do tajnego programu o nazwie PRISM, który dał amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego dostęp do naszych serwerów. Jako Prezes oraz Wiceprezes ds. prawnych w Google, chcielibyśmy przedstawić fakty.
Po pierwsze, nie dołączyliśmy do żadnego programu umożliwiającego rządowi USA, ani żadnemu innemu, bezpośredniego dostępu do naszych serwerów. Rząd USA nie ma takiego dostępu i nie posiada żadnej „tylnej furtki” do informacji przechowywanych w naszych centrach danych. O istnieniu programu PRISM do minionego tygodnia nie wiedzieliśmy w ogóle.
Po drugie, dane użytkowników przekazujemy rządom państw wyłącznie zgodnie z obowiązującym prawem. Nasz zespół prawny bada każde żądanie, jakie do nas wpływa. Często przy tym udziela odpowiedzi odmownych, np. gdy zakres wniosku o informację jest zbyt szeroki lub żądanie narusza obowiązujące procedury. Doniesienia prasowe sugerujące, że Google zezwala na otwarty dostęp do danych naszych użytkowników są po prostu fałszywe. Przed wiadomościami z ostatniego tygodnia nie słyszeliśmy w ogóle o przypadkach żądania informacji tak szerokich, jak w przypadku Verizon - gdzie najwyraźniej nakazano udostępnienie historii połączeń telefonicznych milionów użytkowników. Sam fakt, że żądanie o tak szerokim zakresie może się w ogóle pojawić, był dla nas ogromnym zaskoczeniem. Sugerowanie w jakikolwiek sposób, jakoby Google ujawniał informacje o aktywności internetowej użytkowników na taką skalę, jest całkowicie fałszywe.
Po trzecie wreszcie, doniesienia te potwierdzają tezę, w którą wierzymy od dawna: istnieje potrzeba większej przejrzystości. Google wykonał ogromną pracę, by - w granicach obowiązującego prawa - grać w otwarte karty w sprawie żądań ujawnienia danych, które otrzymuje. Kiedy tylko jest to możliwe, publikujemy te informacje w naszym Raporcie Przejrzystości. Jesteśmy pierwszą firmą, która zdecydowała się na takie podejście. Mamy oczywiście świadomość, że rząd USA oraz inne rządy muszą podejmować określone działania ze względu na bezpieczeństwo obywateli; w tym niekiedy obejmujące zastosowanie środków monitorowania. Niemniej poziom tajności wokół obecnie stosowanych procedur prawnych podważa wolność, którą wszyscy tak cenimy.
W ostatnim czasie mogły dotrzeć do Was doniesienia prasowe, jakoby firmy internetowe przyłączyły się do tajnego programu o nazwie PRISM, który dał amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego dostęp do naszych serwerów. Jako Prezes oraz Wiceprezes ds. prawnych w Google, chcielibyśmy przedstawić fakty.
Po pierwsze, nie dołączyliśmy do żadnego programu umożliwiającego rządowi USA, ani żadnemu innemu, bezpośredniego dostępu do naszych serwerów. Rząd USA nie ma takiego dostępu i nie posiada żadnej „tylnej furtki” do informacji przechowywanych w naszych centrach danych. O istnieniu programu PRISM do minionego tygodnia nie wiedzieliśmy w ogóle.
Po drugie, dane użytkowników przekazujemy rządom państw wyłącznie zgodnie z obowiązującym prawem. Nasz zespół prawny bada każde żądanie, jakie do nas wpływa. Często przy tym udziela odpowiedzi odmownych, np. gdy zakres wniosku o informację jest zbyt szeroki lub żądanie narusza obowiązujące procedury. Doniesienia prasowe sugerujące, że Google zezwala na otwarty dostęp do danych naszych użytkowników są po prostu fałszywe. Przed wiadomościami z ostatniego tygodnia nie słyszeliśmy w ogóle o przypadkach żądania informacji tak szerokich, jak w przypadku Verizon - gdzie najwyraźniej nakazano udostępnienie historii połączeń telefonicznych milionów użytkowników. Sam fakt, że żądanie o tak szerokim zakresie może się w ogóle pojawić, był dla nas ogromnym zaskoczeniem. Sugerowanie w jakikolwiek sposób, jakoby Google ujawniał informacje o aktywności internetowej użytkowników na taką skalę, jest całkowicie fałszywe.
Po trzecie wreszcie, doniesienia te potwierdzają tezę, w którą wierzymy od dawna: istnieje potrzeba większej przejrzystości. Google wykonał ogromną pracę, by - w granicach obowiązującego prawa - grać w otwarte karty w sprawie żądań ujawnienia danych, które otrzymuje. Kiedy tylko jest to możliwe, publikujemy te informacje w naszym Raporcie Przejrzystości. Jesteśmy pierwszą firmą, która zdecydowała się na takie podejście. Mamy oczywiście świadomość, że rząd USA oraz inne rządy muszą podejmować określone działania ze względu na bezpieczeństwo obywateli; w tym niekiedy obejmujące zastosowanie środków monitorowania. Niemniej poziom tajności wokół obecnie stosowanych procedur prawnych podważa wolność, którą wszyscy tak cenimy.