Moje pierwsze wspomnienie dotyczące oglądania filmu związane jest z moim tatą. Miałem chyba cztery lata kiedy pewnego popołudnia tata odpalił nasz pokaźnych rozmiarów telewizor i magnetowid Betamax i włączył “Gwiezdne Wojny”. Film absolutnie mnie zachwycił i od tamtej pory obejrzałem oryginalną trylogię co najmniej kilkanaście razy.

Nie jest żadną tajemnicą, że w Google, oprócz mnie, pracuje jeszcze cała masa fanów Gwiezdnych Wojen. Bardzo często na korytarzach można spotkać Lorda Vadera, psy przebrane za mistrza Yodę, a nawet szturmowców przemierzających hale naszego centrum danych (pewnie wciąż szukają tamtych droidów). Nic więc dziwnego, że kiedy usłyszeliśmy o Epizodzie VII od razu zaczęliśmy zastanawiać się w jaki sposób Google mogłoby złożyć uznanie dla tych wspaniałych opowieści: ”Czy nie byłoby super gdybyśmy zrobili coś związanego z Gwiezdnymi Wojnami w wyszukiwarce? Sokół Millenium w Cardboardzie byłby rewelacyjny! A może Tłumacz Google mógby odszyfrowywać galaktyczne języki?” … itp, itd. W miarę jak rosła liczba pomysłów rosło też grono osób, które chciały wziąć udział we wcielaniu ich w życie.

Zwróciliśmy się do naszych przyjaciół w Lucasfilm i Disney i rozpoczęliśmy współpracę nad budowaniem serwisu google.com/starwars. To miejsce stworzone dla fanów i prowadzone przez fanów. Od dziś możecie wybrać ciemną lub jasną stronę mocy i patrzeć jak w zależności od Waszego wyboru zmieniają się Wasze ulubione aplikacje Google np. Gmail, Mapy, YouTube, Chrome i wiele innych, które odzwierciedlą wybraną przez Was ścieżkę. A to dopiero początek. Od dziś aż do premiery będziemy Wam serwować jeszcze więcej niespodzianek, w tym Sokoła Millenium w całej swojej (wirtualnej) okazałości, wiec bądźcie czujni! Przebudźcie w sobie Moc i wyczekujcie na jeszcze więcej atrakcji, które wydarzyły się dawno, dawno temu w odległej galaktyce…

Do zobaczenia w kinach już w grudniu. Ja wybieram się z tatą.