Jak przetrwać "typowy" dzień pracując dla Google
12 września 2007
Pewnie nie raz zastanawialiście się, jak wygląda "typowy" dzień w Google. Jako dość "świeży" pracownik dublińskiego biura (ledwo drugi miesiąc z kawałkiem spędzony za biurkiem, na kanapie, ewentualnie w windzie - chyba mogę się przedstawiać jako "Googler (BETA)"), mogę stwierdzić, że nie istnieje tutaj coś takiego jak "typowy dzień".
Nie chodzi wcale o to, że kultura korporacyjna (strasznie szumnie brzmiący termin, ale w przypadku Google prędzej użyłbym określenia "subkultura") jako taka nie istnieje. Owszem, spotkania, podsumowania, raporty, statystyki - wszystko to jest również częścią kolorowej, firmowej codzienności.
Nie ma jednak miejsca na rutynę i nudę. Duża rolę odgrywa tutaj międzynarodowość ekipy, z którą mam przyjemność pracować (najbliższy - i jedyny - Polak na tym piętrze jest za zakrętem, piętnaście metrów ode mnie w linii prostej). Dołóżmy do tego mnogość produktów, z którymi mamy do czynienia i ciągłe dążenie do ich udoskonalenia. Użytkowników, którzy poza wynajdywaniem problemów, są również skłonni sami je rozwiązywać (i chwała Polakom za to, na tle innych narodowości naprawdę często wypadamy jako samodzielni komputerowo herosi). Zlecenia i zadania pojawiające się jak na zawołanie wtedy, kiedy akurat ma się najwięcej do zrobienia w ramach własnych planów. Zagranicznych gości (trudno mówić o byciu "obcym" w firmie, gdzie mówi się w ponad 30 różnych językach), wideokonferencje (gdzie indziej mógłbym zadać pytanie samemu Vintowi Cerfowi... i uzyskać na nie odpowiedź?), nowe i tajne projekty (od których czasami kręci się w głowie), eksperymenty techniczne i nie tylko, mecze w piłkarzyki (tutaj z Portugalią idzie nam o wiele gorzej niż naszej reprezentacji - ale obiecuję poprawę!), urodziny, przeprowadzki, TGIFy. No tak, dodatkowo jeszcze ciężko pracujemy nad tym, żeby produkty z których korzystacie działały jak najlepiej ;-). Tygodnie lecą jak z bicza trzasnął.
Taka jest właśnie kolorowa, codzienna rzeczywistość w naszym biurze. Gdzie każdy dzień to nowe wyzwanie, nowe doświadczenie i nowa życiowa lekcja.





